piątek, 19 lipca 2013

Schody ruchome na trasie W-Z

W latach powojennych były jedną z największych atrakcji w Warszawie. Pierwsze w stolicy schody ruchome, otworzone w 1949 roku jako część założenia trasy W-Z, połączyły trasę z Placem Zamkowym. W otoczeniu socrealistycznych płaskorzeźb radzieccy robotnicy zamontowali ciągi schodów sprowadzonych z ZSRR. Warunki korzystania ze schodów były określone bardzo rygorystycznie (np. nie wolno było wchodzić boso, siadać na stopniach, stać bez trzymania, być w stanie nietrzeźwym, opierać się o poręcz czy wjeżdżać i zjeżdżać kilkakrotnie). Same schody są już teraz współczesne (po gruntownym remoncie w 2005 roku), ale ich otoczenie wiernie zrekonstruowane, a na miejscu można obejrzeć oryginalne części pulpitu sterowniczego.


Lokalizacja: Śródmieście














16 komentarzy:

  1. Lubić, lubić, choć i tak jako dzieciak wolałem schody i drzwi automatyczne (naciskowe) na Centralnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie się dowiedziałem na jakiej zasadzie działały te drzwi. :P

      Usuń
    2. Ja też za większy szał uważałem drzwi na Centralnym. W sumie schodów było już wtedy trochę, nie tylko tam, gdzie wspomniane drzwi, ale chociażby w "Smyku", więc te Starówkowo-WZowe nie były taką nowością.
      Zawsze sądziłem, że drzwi były na fotokomórkę.

      Usuń
    3. W Smyku, i w Domach Centrum też były, ale sklepów to ja nigdy nie teges, za to dworce - zawsze. Fotokomórkowe to już znacznie później. Te naciskowe, podobnie jak stare windy, nie otwierały się przed mniejszymi dzieciakami (tak circa <12 lat). No, i w niejednym filmie zagrały, ot choćby w jednym z odcinków 07 Zgłoś się.

      Usuń
  2. Fajna wycieczka w przeszłość. " W dni świąteczne tylko do góry" dobre i jaka oszczędność:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dni świąteczne po wczorajszej imprezie ludzie pracy mieli od rana wystarczający zjazd, zjazd mechaniczny nie był już potrzebny.

      Usuń
  3. Nigdy, jak pamiętam starymi nie jechałem. Szkoda ;(
    Na plus, że otoczenia nie zmienili. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie trzęsły się i skrzypiały. ale potem stały zamknione przez lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz trzęsą, albo człowiek przyzwyczaił się po prostu do tych wszechobecnych nowoczesnych, i tutaj każde lekkie szarpnięcie wyczuwa.

      Usuń
  5. Schody w "Smyku" pamiętam głównie z tego, że nie działały i szło się boczną klatką, wyłożoną miką.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie w Smyku najbardziej zapadły w pamięć windy. Jedna z nich stanęła nawet kiedyś między piętrami, razem ze mną i kilkoma osobami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najgorszą traumą byłoby utknąć w szybie windy PKiN.

      Usuń
  7. Były tam, jak dla mnie od zawsze. Dobrze, że o nich przypomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia przywodzą na myśl jakieś luksusowe wnętrza szklanego biurowca :) Tabliczka przefajna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, będę musiał się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  10. To już chyba zabytek, ale z klasą. Najgorzej było w dni świąteczne... :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...