wtorek, 7 stycznia 2014

Ulica Adama Asnyka

Jedna z bocznych uliczek na terenie Ochoty. Do 1934 roku nazywana ulicą Bolesława Prusa. Na rogu z Filtrową w latach 1936-38 zbudowano charakterystyczny dom z zaokrąglonym narożnikiem – należał do kompleksu domów dochodowych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (podczas wojny zaokrąglona część budynku została zniszczona, w 1947 ją odbudowano). Pod nr 2 kolorową elewacją przyciąga budynek zaprojektowany w latach 1937-38 przez Romualda Gutta.


Lokalizacja: Ochota




















15 komentarzy:

  1. Miejscówka świetna (może z wyjątkiem ostatniego widoku na Toy-toja), za to (twórczości) Asnyka nie znosiłem i do dziś mię mierzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mnie tojtoj na tej ulicy nie razi nawet:)

      Usuń
  2. dzień dobry.
    czy mogę dodać ciekawostkę historyczną?
    w pierwszym tygodniu powstania, który na Ochocie był jednocześnie ostatnim, ulica Asnyka była pod silnym ostrzałem. komunikacja między blokami ZUS z dwóch stron ulicy odbywała się więc podziemnym kanałem CO średnicy 60cm i długości 22m.
    pasażer kładł się na desce z przymocowanymi wrotkami i sznurami był na niej przeciągany.
    dziękuję, dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, po co się w ten sposób komunikowali?

      Usuń
    2. ta średnica strasznie mała!

      Usuń
    3. Er, odpowiedz, bo a) nie wiadomo z Tobą, kiedy mówisz serio, b) to, co napisałeś, wygląda na zorganizowany system, więc naprawdę mnie intryguje, jakie potrzeby go zrodziły.

      Usuń
    4. jakie potrzeby? przede wszystkim potrzeba niezginięcia na ulicy, która była, jak pisałem, ale można tego nie zauważyć, zwłaszcza koło północy: pod ostrzałem, albo, jak kto woli, pod obstrzałem.
      co powodowało potrzebę przekraczania ulicy Asnyka? prawdopodobnie sprawy wojskowe, organizacyjne i ogólnożyciowe.

      60 cm to nie tak mało. to ~0,28m2. a na metrze kwadratowym powierzchni zmieści się w ścisku ~7 osób (np. w windzie), a więc na powierzchni o średnicy 60 cm zmieściły by się w ścisku ~dwie osoby. tak więc, dla jednej miejsca dość.

      Usuń
    5. zresztą przejechać na desce 20 metrów to jeszcze nic. gorszy był kanał pod placem Tetralnym, w którym trzeba było poruszać się w kucki, s k a c z ą c przy użyciu pręta zapieranego w ściany. setki metrów.

      Usuń
    6. To jasne, że kanałem się przemieszczali, żeby na górze nie zginąć pod ostrzałem, tylko ciekawe - tzn. kryją się za tym jakieś informacje odsłaniające nam kawałek ciekawej rzeczywistości - dlaczego w ogóle musieli się przemieszczać. Założyłem, że chodzi tu o cywilów, a nie o żołnierzy - żołnierze, w tym łącznicy-dzieci, przemieszczali się kanałami, żeby zdobyć lub przekazać informacje, ale między dwiema stronami Asnyka mogli to załatwić, krzycząc do siebie, nawet pod ostrzałem. A cywile przemieszczali się kanałami, uciekając przed Niemcami, co nie miałoby sensu z jednej strony Asnyka na drugą. więc przyjmując, że historia z wrotkowym pojazdem kanałowym jest prawdziwa, ciekaw też jestem, co za nią stało.

      Ostrzał/obstrzał - dwa pełnoprawne warianty. W ogóle przedrostki o- i ob- są wymienne.

      Usuń
    7. toteż wszak mówię: jak kto woli.

      tak, relacja o desce na wrotkach tkwi w dwóch relacjach okołowojskowo-harcerskich.

      Usuń
  3. Przez chwilę pomyślałem o petentach, przeczołgujących się do ZUS z podaniami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZUS chętnie by ich widział jadących nogami do przodu.

      Usuń
  4. Przed wojną każda kamienica lub osiedle (np. zespół budynków przy Niemcewicza 7/9) miało własne kotłownie. Nie było CO z miasta ani połączeń pomiędzy obcymi kamienicami, często prywatnymi. Jedyny kanał ciepłowniczy którym normalnie można było się przemieszczać znajduje się pod zespołem budynków pod wspomnianym adresem 7/9. Za młodu lataliśmy po tym labiryncie bawiąc się w podchody. Niektórzy twierdzili, że można było dojść nawet pod kościół Św. Jakuba ale ja jakoś nigdy nie znalazłem tego przejścia. Nic też nie wiem o kanale ciepłowniczym pod ul. Asnyka, którym można było przejść lub przejechać wózkiem pod numer 62. Owszem są kanały ciepłownicze ale już powojenne i na tyle małe aby pomieściły same rury. Teoretycznie przejazd wózkiem na leżąco byłby możliwy ale po wycięciu rur, co w przypadku zawieruchy wojennej byłoby bardzo czasochłonną i kłopotliwą operacją.
    Także myślę, że ten mit przemieszczania się kanałem ciepłowniczym pod ulicą Asnyka można obalić. Łukasz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dom dochodowy ZUS wcale nie został w większości zniszczony. Przeciwnie, zachował się w niezłym stanie i od razu po wojnie został dopuszczony do zamieszkania przez powracającą do Warszawy ludność. Zniszczeniu od bomby lotniczej uległ tylko półkolisty narożnik (nawet widać inny kolor elewacji - nieudolna naprawa), część mieszkań była wypalona.
    Niemal całość budynku została zachowana w stanie oryginalnym. Do tej pory nie wykonano remontu elewacji - są dziury po kulach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uściślenie, już poprawiam:)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...