czwartek, 8 października 2015

Ulica Oleandrów

Wytyczona w połowie lat 30., w 1937 zyskała nazwę Oleandrów. Kilka działek kupiło Towarzystwo Handlowe Gokkes (budynki dla tej firmy zaprojektował S. Woyciechowski), pod nr 7 kamienicę wybudowano kamienicę wg projektu Antoniego Dygata. W czasie wojny zabudowa nie uległa większym zniszczeniom, poza narożnikiem przy ulicy Marszałkowskiej. Do dziś pod numerem 3 możemy oglądać oryginalne witryny sklepowe. Po 45 roku ulica miała charakter rzemieślniczy, w ostatnich latach stała się dość modna ze względu na klimatyczne knajpki.

Lokalizacja: Śródmieście

Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice


Warszawa Śródmieście modernizm kamienice

9 komentarzy:

  1. Dodajmy, że za PRL nosiła nazwę Partyzantów.

    OdpowiedzUsuń
  2. bo i cała jest klimatyczna. i jeszcze ma te "paryskie" tarasy, chociaż dużo niżej położone :-)
    skąd wiadomo o tych witrynach? ciekawe, zerknę, gdy będę przechodził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam gdzieś na stronie internetowej. Byłam tam i oglądałam, wydawało mi się wiarygodne, ale aż tak się nie znam, jak sprawdzisz to daj znać:)

      Usuń
  3. Co prawda klimatyczne knajpki to raczej nie moja bajka, bo zwykle im bardziej klimatyczne tym gorzej karmią (wiem, nie zawsze!), ale ulica czy raczej uliczka megaklimatyczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, uliczka;) nie zdążę się rozpędzić, a ona już się kończy ;)

      Usuń
    2. Dokładnie! Trochę za krótka ta ulica, ale klimatyczna jest baaardzo - to prawda :)

      Usuń
  4. Piękna uliczka, rzeczywiście bardzo klimatyczna, ale ta klimatyczność może być jej zgubą - jak tylko zrobi się modna (a już się chyba robi), to przestanie być klimatyczna ;). Mamy to samo na Saskiej Kępie - było klimatycznie, jest knajpiano-hałaśliwie, a ludzie tam mieszkający mają już naprawdę szczerze dosyć. Ale jeszcze chyba minie trochę czasu, zanim bywalcy knajpek nauczą się, że dobra zabawa to nie tylko darcie ryja ludziom pod oknami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście! Darcie ryja pod cudzymi oknami to super zabawa, ale jeśli ktoś śmie otworzyć usta pod moim oknem, wezwę straż miejską, policję i straż pożarną.

      Ostatnio czytałem w GW wypowiedź jakiegoś fagasa, który mieszka na Powiślu i on SOBIE NIE ŻYCZY hałasu, natomiast - owszem - sam chadza się bawić gdzie indziej. Prawo Kalego.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...