piątek, 13 grudnia 2013

Ulica Henryka Wieniawskiego

Niedługa kameralna ulica bez przecznic, do 1953 roku nosiła nazwę Andrzeja Towiańskiego. W latach 1923-29 powstały tutaj domy kolonii urzędniczej, zaprojektowane przez A. Bojemskiego i M. Kontkiewicza. Kamieniczki podobne są do dworków, część z nich jest bliźniacza, część zabudowana szeregowo. Dziś większość jest wyremontowana, a towarzyszą im malowniczo powyginane drzewa.


Lokalizacja: Żoliborz


























22 komentarze:

  1. Dobry Garbus nie jest zły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego w odpowiednim miejscu:)

      Usuń
  2. o, i to dopiero jest prestiżowa lokalizacja, nie tam jakieś cuda na kiju w żaglu, czy innym pudełku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu jego prestiż.

      A to ciekawe, że wyrugowano Towiańskiego jako niegodnego ulicy. Dziś ma łatkę hochsztaplera, ale jeszcze w międzywojniu traktowano go z większym szacunkiem.

      Usuń
    2. messssjanizm. się wpisał w klimat niepodległościowy w Żoliborz wówczas nadmuchiwany.

      Usuń
  3. Kolejna miejscówka z cyklu "jak nie w Warszawie" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mię do bardzo Warszawa '-)

      Usuń
    2. Nie powiem, że i dla mię nie (choć mój gust bardziej kamieniczny niż dworkowy), ale dla 99% niewarszawiaków i - strzelam - 90% warszawiaków (tutaj w znaczeniu: dzisiejszych mieszkańców, niekoniecznie z dziadów pradziadów) taki obrazek w życiu by się ze stolicą nie kojarzył.

      Usuń
    3. Chyba Warszawa już tak ma, że nie brakuje w niej 'jak nie w Warszawie' miejsc:)

      Usuń
  4. Bardzo sie ciesze, ze tu trafilam;)
    Zafascynowana Warszawa-Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Prestiżowe miejsce, lubię białą elewację, a z tymi dachami to znakomite zestawienie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Staram się polubić... może dzięki Tobie mi się uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że polubisz:) chociaż stolica Węgier też jest piękna:)

      Usuń
  7. Dostojna uliczka, a i garbus wtopił się w jej klimat ...

    OdpowiedzUsuń
  8. o w morrrrrde dziada... jak fajnie trafic na te fotki...

    mieszkalem z szanowna famiilia tu w latach '75, '76 i '77... a dokladniej pod wieniawskiego 2 [mieszkania 2, na pierwszym pietrze]...
    na drugiej od gory fotce [z garbusem] widac wejscie do naszej ex-chawiry... fiat 125p - we wscieklym zielonym lakierze i zrasowanym wloskim silnikiem - mojego starego byl parkowany tam gdzie na tej fotce stoi ostatnie auto, liczac od tylu tego garbusa... notabene, tez mielismy garbusa z '67 roku gdy tam sie wprowadzilismy...

    wtedy to nie byla mega-droga okolica i wszystkie wille byly w raczej sfatygowanym stanie zewnatrz i wewnatrz... z odrapanym, odpadajacym tynkiem w blizej nie okreslonym kolorze, w wiekszosci zoltawym... a domki byly w wiekszosci podzielone wewnatrz na poszczegolne, osobne mieszkania... my - 4 osobowa familia - np., miescilismy sie w kawalerce na drugim pietrze, gdzie istnialo jeszcze jedne mieszkanie innej rodziny, a na dole jeszcze inna rodzina miala duze mieszkanie z ogrodem... przynajmniej polowa mieszkancow tej uliczki bylo towarzystwem raczej szemranym wtedy ale sam klimat byl zawsze przytulny... oprocz moze jakiejs krotszej zadymy rodzinnej tu i owdzie, raz na jakis czas wysypujacej sie poza prywatne sciany na ulice w przyplywie wiekszej ilosci procentow hehe... nic powaznego, lekkie mordobicie, etc...w lecie tam bylo pieknie i zielono i cicho... w kapsle na chodniku/kraweznikach sie gralo czyli 'wyscig pokoju'... tegie wciry od starego zaliczylem bo mu encyklopedie pwn zniszczylem wycinajac flagi panstw [wielkoscia byly idealne do kapsli] ale mialem za to najklawsze kapsle do gry, wypelnione woskiem i zakryte eeleggancko przezroczystym celuloidem.... albo wewnatrz na podworkach w cus innego sie bawilo/gralo...

    pamietam te skarlowaciale drzewka z tamtych lat jeszcze, tylko mniej powyginane/sekate byly... zdaje sie, ze jarzebina i akacja byly glownymi drzewkami wzdluz ulicy/chodnikow... wtedy zamiast asfaltu, wieniawskiego byla wybrukowana kocimi lbami wiec nie lubilem zbytnio nia na rowerze jezdzic [polski skladak peliakan]... za to klimat jeszcze bardziej 'klasyczny' to dawalo...

    bylem w 3-ciej klasie podstawowki gdy sie tam sprowadzilismy w '75 roku ale zamiast do budy na or-ota tuz opodal, chodzilem w 3-ciej, 4-tej i czesciowo 5-tej klasie do mojej ulubionej z wszystkich w polsce szkol [zanim wybylismy do usa w '80 roku zaliczylem 7 klas edukacji w 5-ciu roznych szkolach az] na filareckiej... czyli wzdluz calej ulicy wieniawskiego, w prawo na niegolewskiego kolo owczesnej ambasady indii, czy indonezji, kolo willi brukalskich, w lewo przy ogrodku jordanowskim przez teren kosciola [pierwsza komunie bralem w parafii sw. stanislawa kostki] i poprzez mickiewicza do szkoly....

    w polandii nie bylem jeszcze z wizyta przez 34 lata [bedzie tyle w czerwcu tego roku] ale "przeszedlem sie" niedawno po wieniawskiego i calej okolicy programem "street view"...
    teraz te wille sa chyba perwotnie przywrocone do funkcji jednorodzinnych i kosztuje mase forsy sadzac po wygladzie domkow/ulicy.......

    moze jeszcze bede mial szanse sie udac fizycznie w podroz w czasie do szczeniecych lat i wspomnienia sentymentalne... w polsce mmieszkalismy we wielu miejscach - a podrozowalismy po kraju jeszcze wiecej - ale wlasnie te ulice i okolice wspominam najrzewniej...
    dzieki za umieszczenie tych fotek tymczasem...
    };->

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie się czyta takie wspomnienia, dziękuję:)

      Usuń
    2. cala przyjemnosc po mojej stronie, ale jesli moja zalosna stukanina sprawila tobie drobna, sympatyczna przyjemnosc, to tym bardziej frajda jest po mojej hihi... dzienx...
      };->

      Usuń
  9. Na tej uliczce mieszka Cz.Niemen

    OdpowiedzUsuń
  10. oczywiście mieszkał.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...