czwartek, 24 września 2015

Kamienica - Żelazna 43

Przedwojenna kamienica do dziś przetrwała bez detali, szczególnie to widać po zniszczonych balkonach. Od lat opuszczona i zaniedbana. Jerzy Kasprzycki pamięta kamienicę z pięknymi żeliwnymi balustradami na balkonach, tętniącą życiem handlowym (sklep papierniczy Uniwersal, perfumeria Chemikos, sklepik z nabiałem, ślusarz i skład opałowy Wulkan). A teraz nawet "Artykuły szkolne i biurowe z importu i krajowe" zamknięte na głucho.

Lokalizacja: Wola

Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw witryna


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw podwórko


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw


Warszawa Wola ulica kamienica przedwojenna opuszczone Warsaw

13 komentarzy:

  1. Ciekawe, co z tym domem zrobią... tam jeszcze oficyna jest.
    Remont, czy wyburzenie i coś nowego.
    Na razie tyko skrzynka pocztowa ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba też koty mają się dobrze, bo sporo miseczek tam stało;)

      Usuń
  2. Bardzo często mijam tę kamienicę i może powiem tak - Warszawa boli w wielu miejscach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No boli, może przez to jest bardziej 'prawdziwa'.

      Usuń
  3. Te wszystkie sklepy na Żelaznej i całym "Dzikim Zachodzie" pamiętam czynne, podobnie jak i tutejsze żywe podwórka, na których spędziłem młode lata.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekają, aż się zacznie walić. Za drogie miejsce (plac), by marnować kasę na remont, jeśli w tym miejscu można postawić biurowiec.

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym domu urodziłem się i mieszkałem do dwudziestego któregoś roku życia... Mieszkaliśmy w środkowej oficynie, wejścia do mieszkania były dwa: główne - z klatki schodowej w drugiej bramie, tzw. kuchenne - z klatki w rogu pierwszego podwórza (drewniane schody). Nigdy nie zapomnę atmosfery domu mojego dzieciństwa i młodości, jakkolwiek atmosfera ta zmieniała się z upływem czasu, i to bardzo. Był to dom tzw. kwaterunkowy i kwaterunek umieszczał w nim lokatorów - im bliżej końca, tym więcej szumowin.
    Jest to kamienica żydowska; moi dziadkowie wraz z (bardzo młodą wówczas) mamą, wprowadzili się do tego mieszkania w czasie okupacji, kiedy Niemcy tworzyli Getto Warszawskie i kazali zamieniać się na mieszkania z Żydami, jeśli Polacy mieszkali na terenie planowanego Getta (dziadkowie z mamą mieszkali do tego momentu przy Łuckiej, nie pamiętam numeru). Śp. mama opowiadała, że na framugach drzwi łączących pokoje, wymalowane były żydowskie modlitwy - podobno Żydzi "modlili się" dotykając ich podczas przechodzenia...
    Kamienica początkowo była przeznaczona do generalnego remontu, potem do rozbiórki, a po dalszym czasie "położył na niej rękę" konserwator zabytków. Nie było w niej ciepłej wody (w łazience mieliśmy "junkersa") ani centralnego ogrzewania - były piękne piece w pokojach, które rodzice przerobili na elektryczne (z grzałkami w paleniskach; wyloty kominowe, oczywiście, odcięto). Przed ich przeróbką pomagałem ojcu nosić węgiel z piwnicy...
    Pierwotnie kamienica miała jedno piętro więcej - z opowiadań babci wiem, że zostało ono zmiecione przez tzw. Krowę, podczas Powstania Warszawskiego.
    Można by bardzo, bardzo długo i dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak.. bo na tym pietrze mieszkała moja rodzina [babcia mama i ciotka] po powstaniu znalazła tylko pierzynę i garnek z namoczona fasola.. [mam go do dziś]

      Usuń
  6. Jeszcze jedno: Wymienione we wstępie zakłady usługowe i sklepy, przywołane za p. Kasprzyckim, były tam być może przed wojną. "Za moich czasów" (do ok. 1980 r.) na lewo od bramy był spory zakład szklarsko-lustrzarski (m.in. ze szlifiernią), a na prawo urzędował kuśnierz, bardzo sympatyczny pan, który - jeśli dobrze pamiętam - w tej kamicy mieszkał z żoną. Może przypomnę sobie dwa pozostałe "przybytki"...
    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że podzielił się Pan wspaniałymi wspomnieniami:) zakład szklarski funkcjonował tam chyba do końca, jeszcze pozostałości szyldów są...

      Usuń
    2. Miło mi. Także i z tego powodu, że zainteresowała się Pani domem mojego dzieciństwa i młodości. Pewnie udało się Pani wejść do żadnego z mieszkań... Na sufitach były sztukaterie; mieszkania kryły też inne zdobienia, o ile nie zostały one zerwane podczas remontów i odnawiań, które lokatorzy robili na własną rękę.
      Balkony od strony ulicy zostały już lata temu zerwane, ze względów bezpieczeństwa. Miały ozdobne balustrady "kamienne" (w rzeczywistości - z betonu). Ciekaw jestem czy pozrywano również balkony od podwórzy - miały one balustrady metalowe, nie tak ozdobne.

      Usuń
    3. I znalazłem również:
      http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=zelazna_43&r3=9
      https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1500831213471865.1073741856.100006350022414&type=1&l=5e5d64
      http://warszawa78.blox.pl/2008/11/Zelazna-43-wolska-rudera.html
      Na zdjęciu przedwojennym widzę, że niektóre balkony od ulicy też miały balustrady metalowe - widać zapamiętałem głównie ten balkon, na którym bawiłem się z kolegą i skutecznie kryliśmy się za grubymi, betonowymi "balaskami".

      Usuń
    4. Niestety nie udało mi się wejść do środka:(

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...